wtorek, 27 sierpnia 2013

A Propos Szkoły

Padam ze zmęczenia - całe wakacje w pracy. Tak wyszło. Zgodziłam się, więc nie narzekam. Pracuję...ginę w tabelkach excelowskich i przetwarzniu danych. Od rana do wieczora. Widać już światełko w tunelu, chociaż mówi się, że roboty nigdy się nie przerobi...
A moje dzieciaki robią co chcą.
Kiedy tak walczyłam dzisiaj z tabelą, a dane nie chciały się zapisać, rumieńce pokrywały mi policzki, rush hour na całego, synuś mój zadzwonił z niewinnym pytaniem
- mamo, czy zdajesz sobie sprawę, że nie mam jeszcze książek do szkoły?
- kurde, synuś, jasne, że zdaję sobie sprawę, ale dlaczego teraz...pysiek, nie można w domu?
- Nieee, no jasne mamo, można w domu, ja tylko tak, bo sobie właśnie przypomniałem, no to pa...
Uf, dobra, jeden chwilowo z głowy, do roboty... Ale gdzie tam - za chwilę córcia z pytaniem
- mamo, czy ty masz na sobie dzisiaj swój czarny sweterk?
- tak, córcia, mam go na sobie...
- uuu... szkoda, chciałam go dzisiaj pożyczyć....
No i na tym nie koniec...
- a mogę wpaść do ciebie po hajsik? jestem.....
- mamuś, kupisz po pracy.... ble ble ble...
Tak, zbliża się już koniec wakacji.Trzeba będzie ogarnąć początek roku szkolnego. Czeka mnie ostani rok w szkole podstawowej. Następny etap mojego życia pozostawię za sobą. Zapomniałam już o placach zabaw, omijam sklepy z zabawkami,  nie kupuję zeszytów w trzy linie...Ale martwię się, o której które wróci do domu, z kim się przyjaźni, gdzie chodzi, dlaczego tak szybko rośnie...



1 komentarz:

  1. Takie życie, wciąż płynie i niesie zmiany:) Dzieci będą coraz starsze..cieszcie się nimi zanim wyfruną:)
    Mój syn wyfrunął i na początku była radość z wolności a teraz??? A teraz jest tęsknota za nim..ot ,życie..
    Pozdrawaim

    OdpowiedzUsuń